Home Aktualności Przepisy dotyczące tytułu IX traktują studentów jak pionki polityczne (opinie)

Przepisy dotyczące tytułu IX traktują studentów jak pionki polityczne (opinie)

18
0


Przez siedem lat byłam rzeczniczką ofiar na terenie kampusu uniwersyteckiego. Od 2011 roku pracuję jako członek wydziału, którego badania, nauczanie i aktywizm skupiają się na rozwiązywaniu problemu przemocy seksualnej wśród studentów college’u.

Przez ostatnie pięć lat kierowałam rozwojem ośrodka zapobiegania przemocy na terenie kampusu, w którym w ciągu jednego roku trzy kobiety zostały zamordowane przez swoich partnerów lub partnerów, a cztery lata później doszło do jednego domniemanego zabójstwa w wyniku przemocy domowej.

Krótko mówiąc, byłem świadkiem wielu rzeczy.

Niewiele rzeczy sprawia, że ​​jestem bardziej zawstydzony lub zły niż sposób, w jaki rząd federalny próbuje interweniować w przypadku molestowania seksualnego na kampusach uniwersyteckich. Politycy wykorzystują ofiary i studentów transseksualnych jako pionki w swoich politycznych zmaganiach o władzę.

Przepisy Tytułu IX mają charakter polityczny. zmiana w zależności od tego, kto sprawuje urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych. To jest śmieszne. Dodając do tego mylącego obrazu, najnowsze przepisy—który wejdzie w życie 1 sierpnia—ma tymczasowo zablokowane w 14 stanacha niedawne orzeczenie Sądu Najwyższego podważa przyszłość przepisów Tytułu IX i wszelkich przepisów Tytułu IX. poważne pytanie.

Ocaleni są stale krzywdzeni przez ciągle zmieniające się przepisy. Kiedy administratorzy są proszeni o poświęcenie swojego czasu i energii na tworzenie i ponowne wymyślanie zasad i praktyk, aby dostosować się do nowych przepisów Title IX co kilka lat, nie mają czasu na zaangażowanie się w skuteczną pracę prewencyjną. Są wyczerpani i wypaleni, zanim jeszcze zdążą zaangażować się w edukację ze studentami. Są w ciągłym stanie strachu przed popełnieniem błędu, co uniemożliwia im skuteczne zaangażowanie się zarówno w ocalałych, jak i w osoby na terenie kampusu, które wyrządzają krzywdę.

Ponadto liczba studentów zaangażowanych w postępowania w ramach Title IX jest bardzo mała w porównaniu do liczby studentów, którzy doświadczają przemocy seksualnej. Zdecydowana większość uczniowie nie zgłaszają ich doświadczeń przemocy każdemu administratorowi uniwersytetu, i to nie dlatego, że administratorzy nie starają się wystarczająco mocno. To dlatego, że proces nie oferuje tego, czego wielu studentów chce lub potrzebuje.

Wiele ofiar przemocy mówi nam, że po doświadczeniu przemocy potrzebują, by ktoś im uwierzył, by poznali osobę, która ją wywołała. przyznać się do straty, którą spowodowali i mieć tę osobę nie podejmować w przyszłości szkodliwych działańNie szukali odwetowej odpowiedzi na przemoc. W rzeczywistości wielu ocalałych powiedziało: „Nie chcę, żeby mieli kłopoty — chcę tylko, żeby zrozumieli, co zrobili i nie zrobili tego ponownie”.

Zamiast słuchać ocalałych i próbować interweniować u tych, którzy wyrządzili krzywdę, aby zmienić ich zachowanie, stworzyliśmy proces, który odzwierciedlać system karania przestępstw osądzać szkody. Ten system powoduje dalsze szkody dla ofiar, przedłużając proces administracyjny i wymagając od nich interakcji z administratorami, którzy są instruowani, aby być „neutralnymi” w tym procesie. Obszerne badania dokumentują szkody, których doświadczają ofiary, gdy próbują zaangażować się w proces Title IX, w tym ponowna traumatyzacja I problemy psychologiczne, akademickie i finansoweNa przykład niektórzy uczniowie opuszczali szkołę, ponieważ osoba, która ich skrzywdziła, była w ich klasie, a proces nie doprowadził do rozwiązania, które sprawiło, że ofiara poczuła się bezpiecznie. Inni uczniowie zgłaszali, że musieli przedłużyć czas do ukończenia szkoły lub rzucić pracę z powodu odwetu.

I tak właśnie ten proces wpływa na ocalałych. Ludzie, którzy angażują się w szkodliwe zachowania, również nie są wspierani przez ten proces. Wiele osób, które angażują się w szkodliwe zachowania seksualne, radzi sobie z jakimś rodzajem traumy: Oni angażują się w krzywdzące czyny, ponieważ nie otrząsnęli się jeszcze po własnych krzywdzących doświadczeniach i traumie.. Jednak proces sprawiedliwości jest tak skonstruowany, że zamiast rozważać, w jaki sposób jego zachowanie mogło negatywnie wpłynąć na innych, osoba wyrządzająca krzywdę po prostu stoi z boku i unika jakiejkolwiek odpowiedzialności za krzywdę, której nawet nie jest świadoma. Ten brak rozpoznania nie tylko dalej szkodzi ofierze, ale również przyczynia się do większej, a nie mniejszej, przemocy w przyszłości, ponieważ osoba angażująca się w szkodliwe zachowanie nie rozumie, co zrobiła źle. Zamiast próbować zrozumieć, przechodzi do przestrzeni obronnej i ochronnej. nie potrafią przyznać się do swojego szkodliwego zachowania.

Więc jaka jest odpowiedź? Przede wszystkim, nie ma jednej odpowiedzi. Nie ma jednej polityki, która mogłaby nas wyciągnąć z tego bałaganu.

Nadal zastanawiam się, jak inaczej mogłoby być, gdybyśmy zaufali ludziom pracującym w szkolnictwie wyższym, którzy wykonują swoją pracę. Profesjonaliści pracujący na terenie kampusu, zwłaszcza w biurach ds. postępowania studenckiego, mają wykształcenie i doświadczenie w zakresie rozwoju i wzrostu studentów. Mają doświadczenie w rozumieniu, jak działa mózg nastolatka i rozwijającego się.

Kiedy byłem rzecznikiem ofiar (przed pojawieniem się biur Title IX), często spotykałem się z ocalałymi, którzy zdecydowali się dochodzić odpowiedzialności poprzez proces postępowania dyscyplinarnego wobec studentów. W ten sposób, nawet jeśli osoba, która wyrządziła krzywdę, nie została uznana za odpowiedzialną w procesie postępowania dyscyplinarnego, ocaleni mogli nadal uczestniczyć w procesie leczenia. Ocaleni współpracowali z funkcjonariuszami ds. postępowania dyscyplinarnego wobec studentów, którzy byli przeszkoleni w zakresie rozwoju studentów, a nie kultury przestrzegania. Wielu ocalałych, z którymi pracowałem, czuło się wysłuchanych i uwierzonych przez funkcjonariuszy ds. postępowania dyscyplinarnego, co pozwalało im kontynuować proces leczenia bez poczucia, że ​​się zmagają.

Jednocześnie znam kilku studentów, którzy dopuścili się szkodliwych zachowań seksualnych i zostali zgłoszeni do procesu dyscyplinarnego. Chociaż nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności na mocy polityki, wielu z tych studentów nauczyło się na podstawie swoich doświadczeń, jak zmienić swoje zachowanie, aby nie wyrządzić krzywdy w przyszłości. Uznają, że chociaż ich zachowanie nie osiągnęło poziomu naruszenia polityki, to i tak zrobili coś, co sprawiło, że ktoś poczuł się na tyle niekomfortowo, że przeszedł przez tak wstrząsający proces. Zyskują trochę empatii. Wierzę, że dzieje się tak, ponieważ funkcjonariusze dyscyplinarni podchodzą do nich z troską i odpowiedzialnością, opierając się na ich zrozumieniu rozwoju ucznia.

Proces nie jest doskonały: niektórzy ocaleni czują się również skrzywdzeni przez nieskuteczne procedury postępowania ze studentami. Jednak moje doświadczenie pokazuje, że znacznie więcej ocalałych czuje się wysłuchanych w ramach tego procesu, prowadzonego przez profesjonalistów ds. rozwoju studentów, niż w ramach procesu sądowego dyktowanego przez mylące interpretacje polityki federalnej i obsługiwanego przez administratorów, którzy boją się wpaść w kłopoty.

Trzy prawo federalne—Tytuł IX, ustawa Clery’ego i ustawa Campus SaVE — określają, w jaki sposób administratorzy w szkolnictwie wyższym muszą reagować na niewłaściwe zachowanie seksualne. Od kwietnia otrzymałem ponad 30 niezamawianych wiadomości e-mail, w których próbowano sprzedać mi coś związanego z efektywnym wdrażaniem nowych przepisów tytułu IX… a ja nawet nie pracuję w programach polityki ani reagowania. Pracuję w profilaktyce pierwotnej. Te prawa i zasady sprawiają, że administratorzy i edukatorzy poświęcają więcej czasu i pieniędzy na próby przestrzegania zasad niż na próby zakończenia przemocy seksualnej. Wiele osób pracujących w dziedzinach związanych z niewłaściwym zachowaniem seksualnym zdezorientowany, przytłoczony i przestraszonyNie wolno im być rozważnymi i niuansowymi w swoim podejściu do radzenia sobie z przemocą; zamiast tego skupiają się na robieniu tego „właściwie”, aby nie wpaść w kłopoty. A co z naszymi uczniami? Również zdezorientowanymi, przytłoczonymi i przestraszonymi.

Czy jest za późno, żeby się wycofać? Nie sądzę. Nie możemy stać z boku, podczas gdy politycy wykorzystują naszych najbardziej bezbronnych studentów jako pionki w grach politycznych. My — ci z nas, którzy pracują w szkolnictwie wyższym — wiemy, co robimy. Wiemy, jak z miłością i troską pociągać studentów do odpowiedzialności. Wiemy, że nieustanny napływ polityk szkodzi wszystkim. Musimy stanąć w obronie siebie i, co ważniejsze, naszych studentów, i walczyć z kulturą uległości zakorzenioną w kontroli i strachu, a nie w trosce i współczuciu.

Chris Linder jest profesorem przywództwa edukacyjnego i polityki edukacyjnej oraz dyrektorem McCluskey Center for Violence Prevention na Uniwersytecie Utah.