Home Sport Steve Kerr szczerze przyznał się do winy w sprawie Kyle’a Andersona

Steve Kerr szczerze przyznał się do winy w sprawie Kyle’a Andersona

21
0


(Zdjęcie Stacy Revere/Getty Images)

Po stracie Klaya Thompsona, jednego z najważniejszych członków dynastii, w wyniku wolnej agencji, Golden State Warriors postanowili wypełnić lukę, dodając nowych graczy.

Pozyskali Buddy’ego Hielda, który podobnie jak Thompson jest skutecznym strzelcem za trzy punkty, a w tej samej wymianie pozyskali również Kyle’a Andersona.

W ostatnich latach Anderson był solidnym graczem drużyn Minnesota Timberwolves i Memphis Grizzlies, a trener Warriors Steve Kerr przyznał, że zawsze był on jednym z graczy, których lubił oglądać, zgodnie z doniesieniami 95.7 The Game.

Anderson, skrzydłowy o wzroście 185 cm i wadze 91 kg, który gra w NBA od 10 sezonów, uchodzi za silnego obrońcę i kogoś, kto potrafi od czasu do czasu wnieść coś do gry w ataku.

Ze względu na późne oddawanie rzutów nazywany jest „Slo Mo”, ale w sezonie 2022–2023 jego skuteczność za trzy punkty wyniosła 41,0 procent.

Dynastia Warriorsów niemal na pewno dobiegła końca po odejściu Thompsona i nieudanej próbie awansu do fazy play-off w zeszłym sezonie, ale mają nadzieję, że przynajmniej pozostaną konkurencyjni, dopóki Stephen Curry pozostanie świetnym graczem.

Ostatni sezon Curry’ego był słabszy (przynajmniej według jego standardów) – średnio zdobywał 26,4 punktów i 5,1 asyst na mecz, trafiając 45,0 procent rzutów z gry i 40,8 procent rzutów za 3 punkty.

Nadzieją jest, że Hield, który w swojej karierze zdobywa średnio 15,5 punktów na mecz i ma 40-procentową skuteczność rzutów za trzy, będzie miał wystarczająco dużo miejsca, by dać Curry’emu przestrzeń, której potrzebuje, by powrócić do szczytowej formy.

NASTĘPNY:
Analityk uważa, że ​​Warriors powinni wymienić Young Star na Lauri Markkanena