Home Świat Mortágua ostrzega, że ​​dzielnice Lizbony zamieniły się w „Disneylandy” | Blok...

Mortágua ostrzega, że ​​dzielnice Lizbony zamieniły się w „Disneylandy” | Blok Esquerda

28
0


Koordynator BE ostrzegł w czwartek, że dzielnice Lizbony zamieniły się w „Disneylandy” z nadmiarem turystów i lokalnych miejsc noclegowych, nalegając na konieczność ograniczenia tej aktywności i zawieszenia budowy nowych hoteli.

„Dzielnice zamieniły się w „Disneylandy”, jest tam zbyt wielu ludzi. Na przykład terminal wycieczkowy w Lizbonie wysadza w mieście tysiące ludzi w ciągu weekendu, którzy niczego nie konsumują, nie zostawiają po sobie niczego, poza śmieciami, presją i zanieczyszczeniem, z powodu samych rejsów”, ostrzegała Mariana Mortágua w oświadczeniach dla dziennikarzy w Alfama w Lizbonie.

Lider BE odwiedził dziś rano dzielnicę Lizbony, aby podnieść świadomość na temat takich zjawisk, jak „nadmierna turystyka”, budowa nowych hoteli czy zwiększenie liczby lokalnych miejsc noclegowych w stolicy, ale także w innych częściach kraju, takich jak Porto czy Algarve.

„Nadchodzi czas, kiedy musimy przyjrzeć się rzeczywistości ludzi, temu, jak żyją, jak nie stać ich na mieszkanie, jak gospodarka jest nadmiernie uzależniona od turystyki, jak turystyka wywiera presję na nasze miasta i powoduje zanieczyszczenie, i musimy powiedzieć, że istnieją pewne granice i że turystyka musi mieć swoje zasady. Musi istnieć limit liczby hoteli, które można wybudować w Lizbonie, i musi istnieć limit liczby lokalnych miejsc noclegowych, które może pomieścić dzielnica taka jak Alfama” – argumentował.

W odpowiedzi na liczne zarzuty wobec burmistrza Lizbony Carlosa Moedasa (PSD) Mortágua stwierdził, że od początku kadencji socjaldemokratów w Lizbonie „co miesiąc otwierano dwa hotele”.

„Nie mówcie nam, że problem mieszkaniowy to problem braku budownictwa, ponieważ budowa hoteli, miejscowego zakwaterowania, luksusowych apartamentów trwała. Problem polega na tym, że coraz więcej domów jest wciąganych w turystykę, w luksusowe budownictwo mieszkaniowe, które jest ukierunkowane na rynek zewnętrzny, a nie ma domów, w których ludzie mogliby mieszkać”, argumentował.

Członek Bloku nalegał na utrzymanie środków już przedstawionych przez partię w parlamencie, a które odrzucił, takich jak wstrzymanie budowy nowych hoteli do czasu dokonania oceny, ile inwestycji może pomieścić dane terytorium, terminy wydawania lokalnych licencji na zakwaterowanie, strefy zamknięte dla tej działalności lub zakaz sprzedaży domów osobom niebędącym rezydentami.

Mariana Mortágua stwierdziła, że ​​są to propozycje „tak ważne, jak poważny jest kryzys mieszkaniowy” i że BE nie zamierza z nich rezygnować, wskazując, że „na całym świecie i w całej Europie istnieją rządy, ruchy społeczne i władze lokalne, które jednoczą się, aby rozwiązać kryzys mieszkaniowy, powstrzymać lokalny rynek zakwaterowania i nadmierną turystykę, a Portugalia wydaje się iść pod prąd”.

„Carlos Moedas inwestuje w turystykę w Lizbonie, a Luís Montenegro usuwa kilka regulacji, które istniały dla lokalnego zakwaterowania. Ścieżka jest odwrotna: więcej regulacji lokalnego zakwaterowania, więcej ograniczeń na lokalne zakwaterowanie, moratorium na hotele, więcej ograniczeń na sprzedaż domów bogatym nierezydentom, więcej domów dostępnych dla tych, którzy chcą pracować i mieszkać w Portugalii”, nalegał.

W trakcie krótkiej trasy przez dzielnicę Alfama Mariana Mortágua spotkała mieszkańców, którzy prosili o „domy do zamieszkania”, ale także wielu turystów spacerujących po okolicy lub jeżdżących na hulajnogach elektrycznych, co przykuło uwagę na tle typowego wizerunku lizbońskiej dzielnicy.

Lino Ramos, który mieszka w okolicy od prawie 50 lat, towarzyszył delegacji BE i po drodze ostro krytykował lokalną działalność noclegową i ceny domów, stwierdzając, że niektórzy ludzie żądają 1200 euro czynszu za kawalerkę w tej okolicy. „To, co obiecywali ludziom na początku, to ‘wyremontujemy wasze domy, a potem wrócicie’, a lokalne zakwaterowanie przyszło i nikt nie wrócił”, ubolewał.



Source link